wanabee CC

Droga do celu – zostać stewardessą

Archive for the tag “Open Day”

EK, Warszawa, marzec 2014

Pierwszy dzień:
Sporo osób, zdecydowana większość ubrana jak trzeba, tylko małe wyjątki się trafiły (a to spódnica do pół uda, a to jakaś plażowa sukienka we wzorki, a to prześwitujące bluzki z widocznym lub odznaczającym się stanikiem; wśród panów trafił się jeden w dzinsach i adidasach).

Dwie rekruterki, jedna to polka, Agata, druga to Brenda, ale nic mi nie wiadomo o jej narodowości. Prezentację prowadziła tylko Agata, sporo osób zadawało pytania, więc szło gładko. Część prezentacyjna trwała ok 1,5h. Potem niemalże zupełnie płynnie przeszliśmy do wręczania CV, które w sumie na te 200 osób też potrwało może 1,5h. Jak zwykle dwa króciutkie pytania i po pierwszym wrażeniu. O 12 już było po wszystkim. Telefon z zaproszeniem na dzień następny dostałam koło 13, wręcz ledwo po wejściu do domu.

Na drugi dzień przyszło koło 70 osób, od razu zostaliśmy podzieleni na dwie grupy. Jedna przyszła na wcześniejszą godzinę, druga na późniejszą. Pierwsze zadanie jak zwykle w parach, trzeba było wymyślić kilka nietypowych zastosowań dla obiektu na zdjęciu. Pracowałam z bardzo ‚mocną’ dziewczyną, pewną siebie, swobodną, śmiałą. Ja widać już wypadłam z rytmu, bo jednak trochę mnie zestresowało prezentowanie pomysłu. W międzyczasie było sięganie 212cm z Brendą i ostatnia szansa na przypomnienie sobie czy i gdzie ma się tatuaż 😉

Po nie za długiej przerwie karteczki z decyzjami, odpadłam. Dziewczyna z którą pracowałam została w grze.

Z nowości – od tego roku nie trzeba już czekać 6iu miesięcy po AD, żeby zgłosić się na OD. Na formularzach pytają tylko o ostatnie FI, od którego nie może minąć mniej niż 6 miesięcy.
Po drugie – zaktualizowana kartka z warunkami zatrudnienia. Jest mniejsza (zużywają mniej papieru!), do tego niewielka podwyżka 20AED w podstawie i 0,50AED za nalot.

OD wybrany

Wciąż zastanawiałam się, który Open Day wybrać: ten bliżej, w bardziej znanym mi mieście, czy ten dalej, ale za to organizowany w tygodniu? Po długich przemyśleniach i paru dyskusjach na ten temat z moją airlinową bratnią duszą A, zdecydowałyśmy się na miasto bardziej nam obce, z Open Day w tygodniu. Uznałyśmy, że spodziewamy się mniejszej ilości chętnych w tygodniu niż w sobotę, i że łatwiej będzie być zauważonym. Dodatkowo spodziewamy się też mniejszego czekania, co nie wymęczy nas tak bardzo jak ostatnio. Ostatnio, kiedy zobaczyłam nagle gburowatą rekruterkę, tak mnie zaskoczyła, że straciłam swoje nastawienie, naturalny uśmiech, a zyskałam większe tętno, nerwowość i sztuczny uśmiech. Jak się można domyślać, nie była to dobra strategia 😉

Tym razem mamy nadzieję na więcej szczęścia – dojść do Final Interview, po którym nie chcemy dopuszczać do siebie myśli, że mieliby do nas nie zadzwonić 🙂

W międzyczasie muszę zaktualizować biznesową garderobę. Moja marynarka zaczyna wyglądać jak prostokąt na mnie (a nie dopasowany żakiecik), koszule obie już poszarzały i też są o rozmiar lub dwa za luźne, a spódnice dwa tygodnie temu musiałam zwężać tymczasowo na agrafki o na pewno ponad 5cm. W związku z tym szykuje się wizyta u krawcowej, co mnie bardzo cieszy. Przy odbieraniu ubrań czuję się jakby z malucha mechanik mi zrobił nowego smarta 🙂 A to wszystko za takie grosze, że nawet nie chcę sprawdzać, ile by kosztował mnie nowy komplet biznesowy.

Odliczanie rozpoczęte!

Research

Znów spędziłam 2 dni na czytaniu wszystkiego, czego jeszcze nie przeczytałam. Nowy przypływ motywacji (może nie do studiów akurat…) napoił mnie energią. Już nie mogę się doczekać następnego spotkania!

Post Navigation